Pepitki szturmem biorą wszystkie kolekcje jesienno-zimowe tego sezonu, więc gdy tylko dostrzegłam ten wzór, od razu wiedziałam, że coś będę musiała z niej wykombinować.
Tę przeuroczą spódnicę nabyłam w second-handzie za 8 zł.
Jakoś nikt się do niej nie garnął, ciekawe dlaczego? ;-)
Oto pierwsza przymiarka w domu, zaraz po praniu:
No dobra, trzeba przyznać, że trochę luzu ma tu i ówdzie, a i długość nie jest zbyt nęcąca.
Cóż to jednak za przeszkoda dla amatorki szycia!
Szybka decyzja - szyję model 117B z Burdy 4/2013.
O! właśnie ten:
![]() |
Źródło: http://www.burda.pl/wykroj/2013-burda-4-117-a |
Jest on oznaczony jako 1,5 kropki, czyli "łatwy fason i detale" (dla niewtajemniczonych: oznacza to mniej więcej tyle, ze szycie powinno pójść gładko i przyjemnie).
Pracę trzeba było zacząć od pozyskania tkaniny. Sprułam więc co się dało. Zostawiłam suwak po środku tyłu, ładnie był wszyty (niby zwyklak z niego, ale ładnie był przykryty) więc szkoda było go wypruwać.
Przód i tył spódnicy. Była też podszewka i pasek - wszystko poszło do recyklingu |
Następnie przygotowałam wykrój, który przeniosłam na tkaninę.
Zdecydowałam się na najkrótszą wersję spódnicy, z prostego bardzo powodu - nie miałam chęci na kombinacje z rozporkiem, który na mojej "tkaninie" już był umiejscowiony.
Już skrojony według wykroju Burdy przód i tył spódnicy |
Wykorzystałam też podszewkę. Skroiłam ją tak samo jak spódnicę.
I dla oryginalnego paska od tej spódnicy znalazł się sposób na drugie życie. Stwierdziłam, że nie będę szyć nowego, wykorzystam ten który jest. Pozbyłam się jedynie szlufek. Pasek rozprułam na wszystkich liniach pionowych szwów i skróciłam do własnego obwodu talii.
Dopasowany do moich wymiarów wszyłam do spódnicy. Od spodu do paska doszyłam podszewkę. Ręcznie przyszyłam ją do taśm zamka.
I taka oto spódniczka wyszła mi w trakcie tej przeróbki:
Płaszcz po skróceniu |
Płaszcz po skróceniu |
A teraz najlepszy smaczek wszystkich przeróbek- moja ulubiona kombinacja zdjęć, "Przed i Po":
No i zapowiedź kolejnego uszytku, a jakże! tym razem będzie to coś dla domu.
Pozdrawiam i do kolejnego postu!
Nici
Za małe pieniądze wyszła super spódniczka:)
OdpowiedzUsuńBardzo fajna przeróbka :) Kolor spódnicy jest super :D
OdpowiedzUsuńZdjęcie przed i po to czyste szaleństwo - cóż za różnica! Tkanina świetna, kolor super, spódniczka fantastyczna :-) A płaszczyk prezentuje się bardzo dobrze :-)
OdpowiedzUsuńKurczę, ale Ci się trafiła tkanina! Cudo :) Spódniczka w Twojej wersji wygląda niezwykle zachęcająco i o wiele lepiej niż pierwotna je forma :) super :)
OdpowiedzUsuńŚliczna spódnica :) ja sobie pluję w brodę, że zbyt długo zastanawiałam się nad kupnem podobnej w ciucholandzie i ktoś ją zwinął :(
OdpowiedzUsuńCzy to może było w Olsztynie? Jeśli tak, to wiem, kogo możesz podejrzewać o podebranie kiecki ;-)
UsuńJak fajnie można sobie przerobić spódnicę za 8 zł i ma się zupełnie nową odmienioną :)
OdpowiedzUsuńSpódniczka cudo. Masz wyjątkowy talent. Tak trzymaj. Czekam na kolejne wpisy. Ciekawie i lekko piszesz.
OdpowiedzUsuńBardzo zgrabna przeróbka, spódnica przed i po jest nie do porównania :)
OdpowiedzUsuńSuper Ci wyszła ta przeróbka :) Bardzo ładnie się na Tobie prezentuje :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://vaylebyme.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZobacz jakie fajne rzeczy można sobie zrobić, jak umie sie szyć ;) Bardzo ładnie Ci w tej spódniczce. Przy okazji zapraszam do siebie na Candy :)
OdpowiedzUsuń